Spełniło się marzenie o Polsce

Spełniło się marzenie o Polsce

Karinka zabierze na Litwę wąwóz Homole, górę Wdżar i Bukowinki. Z Tomkiem wyjadą migawki z muzeów i kościołów. A Rafał i Andrzej – ajaki. Bo kajaki „były cudowne”.

Grupa sześciorga dzieci w wieku od siedmiu do piętnastu lat właśnie spędziła swój wymarzony tydzień w Polsce. Do miejsca zakwaterowania, tj. remizy OSP w Hubie dotarli ze swoim opiekunem Tadeuszem Romanowskim ze Wspólnoty Miłosierdzia Bożego w Solecznikach w sobotę 21 ierpnia i od razu świetnie się tu poczuli. O zorganizowanie ich przyjazdu od kilku miesięcy aktywnie zabiegała założona w sierpniu 2020 r. undacja „Dunajec” – Pomoc Polakom na Kresach. To na ten cel przeprowadzane były zbiórki pieniężne, organizowane wycieczki górskie, a 25 ipca także festyn pn. „Pieniny dla Białorusi”. – W okręgu solecznickim, w którym mieszkają dzieci, które teraz do nas przyjechały, blisko 90 rocent tanowią Polacy. Niestety, często żyją w skrajnej biedzie – bywa, że nawet bez dostępu do wody pitnej – wyjaśniał Zbigniew Konopka, prezes Fundacji „Dunajec”. – Organizując ten wyjazd, chcieliśmy, by dzieci naszych rodaków z Kresów miały okazję poznać kraj swoich przodków na ywo. Kryteria doboru wybrańców były proste. Każde dziecko pochodziło z biednej, najczęściej rozbitej rodziny, każde miało polskie korzenie albo czyło się w polskiej szkole.

Problemy
Niestety, pierwotne plany, że do Polski przyjedzie spod Wilna ok. 40 dzieci, z czasem uległy weryfikacji. Organizatorom – tak po polskiej, jak i itewskiej stronie, nie pomagała obecna sytuacja covidowa, wymóg szczepień czy potrzeba wykonywania testów przed przekroczeniem granic. eszcze w czwartek 19 sierpnia nastawieni byliśmy, że z Solecznik wyjedzie do Huby 18 dzieci, ja i drugi kierowca. Niestety na dzień przed odwołano go do pracy przy organizowanym nieopodal Solecznik obozie dla 800 uchodźców z Iraku i Syrii – wyjaśniał Tadeusz Romanowski, ałożyciel Wspólnoty Miłosierdzia Bożego. Dzieci przywiózł więc sam. Tyle że mógł zabrać ich tylko sześcioro.

Przygoda w górach
Pan na zwiedzanie i doświadczanie Polski był bardzo napięty. Zbigniew Konopka, który jest też przewodnikiem górskim, zabrał dzieci do wąwozu omole w Pieninach, na Bukowinki i górę Wdżar. To akurat doświadczenie bardzo przypadło do gustu 13-letniej Karinie Romanowskiej, która do ędrowania jest już co prawda przyzwyczajona, bo często chodzi z tatą w pielgrzymkach, ale w górach była po raz pierwszy. Z kolei świetnym doświadczeniem dla wszystkich chłopaków – Tomka, Andrzeja i Rafała był spływ Dunajcem. – Siedzieliśmy w jednej łodzi i przegoniliśmy po rodze aż 37 innych łódek – podkreślali podekscytowani. Mnóstwa polskich klimatów dziewczynki i chłopcy doświadczyli też za sprawą organizowanego w poniedziałek 23 sierpnia koncertu pieśni patriotycznych. Specjalnie dla nich zagrał i zaśpiewał przybyły na tę okoliczność z Warszawy artysta śpiewak Paweł Piekarczyk. Zatańczyli i zaśpiewali też „Mali Maniowanie”.
Zresztą każdy z siedmiu dni pobytu obfitował w trakcje. Dzieci zwiedziły ruiny zamku w Czorsztynie, zaporę w Niedzicy, zjechały kolejką górską, zwiedziły Szczawnicę,integrowały się na wspólnych warsztatach z malowania i robienia podpłomyków z zespołem „Mali Maniowanie”, czestniczyły w Mszach Świętych w zabytkowym kościółku w Dębnie, były w sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej i na Krzeptówkach w Zakopanem. Okazji do zabawy z końmi, siedzenia w ruskiej bani, spotkań przy grillu itp. dostarczyło im też należące do Zbigniewa Konopki ospodarstwo Agroturystyczne „Karolina”. W nim przygotowywano i serwowano posiłki, ale kilka obiadów dzieci zjadły też poza domem, m.in. darmowy obiad w Karczmie „U Borzanka” w Nowym Targu.

Istota polskości
Fenomen litewskich gości Fundacji „Dunajec” polega na tym, że każde z sześciorga zaproszonych do Polski dzieci nie tylko płynnie mówi po olsku, to jeszcze „Dużą Polskę” ma w sercu. 11-letni Rafał Barkowski z małej miejscowości Gaj posługuje się trzema językami. Chodzi do polskiej zkoły, w domu z rodzicami i rodzeństwem mówi po rosyjsku, a litewskiego nauczył się w szkole. W polskiej szkole uczył się także 11-letni Andrzej Litwinowicz z nieodległej od Gaju miejscowości Jaszuny. Z kolei 12-letni Tomek Juchnikaos jest w nieco odmiennej sytuacji, bo jego tata był itwinem, mama Rosjanką, a on – jak sam przyznał – do polskiej szkoły trafił zupełnie przypadkiem. – Ale bardzo mi się w Polsce podoba. Nasze oleczniki można przejść za jeden dzień, a tu naprawdę jest co zwiedzać – tłumaczył podekscytowany. – Mieszkam z mamą, dziadkami i ujkiem. oja mama pracuje w sklepie w Wilnie. Nikt nie ma czasu na takie wyjazdy. Tylko raz w dzieciństwie byłem w Palandze na Litwie – tłumaczył. daniem Marcina Kani, wiceprezesa Fundacji „Dunajec”, Tomek – nawet jeśli formalnie nie ma polskich korzeni, już nosi Polskę głęboko w sercu.

Plany na przyszłość
Zebrani w czwartkowy wieczór w Gospodarstwie Agroturystycznym „Karolina” przedstawiciele Fundacji „Dunajec” już deklarują, że pomimo iespodziewanych problemów z przyjazdem dzieci z Litwy do Polski, będą działali dalej. Tyle że tym razem nastawią się na ściągnięcie do Polski zieci z Białorusi. Już w październiku Fundacja „Dunajec” zamierza wysłać na Litwę i na Białoruś kolejny TIR ze świąteczną pomocą.

Każdy może omóc Polakom na Kresach. Wystarczy wpłacić dowolny datek na konto: 70 8817 0000 0209 0801 2000 0010 lub zaoferować pomoc rzeczową od el.: +48 695 431 564, e-mail: fundacja@fundacjadunajec.pl albo zostać wolontariuszem. Więcej informacji o samej Fundacji Dunajec i jej działaniach na https://fundacjadunajec.pl Tekst: Krystyna Waniczek zdjęcia: Fundacja „Dunajec”

Artykuł ukazał się w „Tygodniku Podhalańskim” nr 35/2021 (1637), str. 14.

Zapraszamy do oglądnięcia fotorelacji:
https://photos.app.goo.gl/K9S8b5ivmNWrBkZs8

Oraz krótkiego filmu:
https://www.facebook.com/100000785937602/videos/130336035914996/

Poprzedni wpis
ZŁOTA POLSKA JESIEŃ
Następny wpis
Pomoc Polakom na Białorusi + wycieczka do OPN

Najnowsze wpisy

Menu